Pacjenci po 50. roku życia zaczynają doświadczać spadku sprawności ciała. Mit długowieczności staje się mniej prawdziwy, bo trudno ich nazwać osobami w średnim wieku. „Nie składając broni” pracują dalej, ale mogą już o wiele mniej.

„Naprawa” pięćdziesięciolatka, zwłaszcza takiego, który nie rozumie, co znaczy wiek, nie jest łatwa. Ostatnie dziesięć lat przed emeryturą to wiele wizyt u lekarza. Rok po roku dobrze to rozumiem.

Niestety, co wizyta u specjalisty to diagnoza z tezą – przychodzi czas i nie ma nas.Nie chcemy o tym nawet słyszeć, więc szukamy dalej.

A gdyby robić mniej lub wolniej? A może zmienić pracę? A może nie szukać tylko skutków, ale znaleźć przyczynę?

Hipochondria po 50. roku życia pojawia się u wielu osób często odwiedzających lekarzy. Brakuje tu refleksji, a jest za dużo bezsensownego grzebania w przeszłości, gdy byliśmy silniejsi, szybsi i bez zmęczenia. Spójrz na mitochondria, a zrozumiesz. Przytoczę tylko ten fragment czym są:

Po 50. roku życia funkcjonowanie mitochondriów – komórkowych „elektrowni” odpowiedzialnych za produkcję energii (

ATP𝐴𝑇𝑃) – naturalnie spada, co jest jedną z głównych przyczyn starzenia się organizmu, spadku witalności i rozwoju chorób przewlekłych. Spadek ten wynika z mniejszej liczby mitochondriów oraz ich obniżonej wydajności, co szczególnie wpływa na narządy o wysokim zapotrzebowaniu na energię, takie jak serce, mózg i mięśnie”.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *